cyfrowy aromat
Unsplash.com

Zapach jest prawie niemożliwy do odtworzenia cyfrowo. Wszystko ma się zmienić do 2030 roku dzięki Internetowi Zmysłów. Warto tutaj zapoznać się z prognozami konsumentów, ujętymi w raporcie Ericsson ConsumerLab. Specjaliści przeanalizowali dane z ankiety internetowej przeprowadzonej wśród 46 milionów użytkowników. Wzięli również pod uwagę wyniki globalnych badań konsumenckich i branżowych, zorganizowanych w 15 miastach na całym świecie. Firma nawiązała współpracę z renomowanymi organizacjami branżowymi i czołowymi uniwersytetami. 

Przewidywania konsumentów

Według firmy Ericsson Research konsumenci oczekują, że do 2030 r. przewiduje przyszłość Internetu. Sugerują, że pojawią się technologie angażujące różne zmysły. Ważną rolę odegrać ma cyfrowy aromat.

Zapach jest niezwykle istotny. To fizyczne doznanie, które wpływa na nas bezpośrednio i głęboko. Dlatego na przykład producenci samochodów dbają o to, aby ich auta pachniały nowością. Co ciekawe, podobną zależność widzimy też w kawiarniach. Kawa przygotowana przez profesjonalnego baristę jest bardziej aromatyczna niż kawa kupiona w supermarkecie.

Wyniki badań

Typowe doświadczenia online nie obejmują dziś zapachu. Jednak konsumenci szacują, że nasz węch będzie kluczowym elementem Internetu do 2030 r. Ponad połowa światowej populacji już żyje z dala od natury, a ciągłe dążenia do urbanizacji zwiększyły nasze zapotrzebowanie na naturalne doświadczenia. Według badania przeprowadzonego przez Ericsson ConsumerLab, około 6 na 10 konsumentów spodziewa się, że będzie w stanie cyfrowo odwiedzić lasy lub tereny wiejskie, w tym doświadczyć wszystkich naturalnych zapachów tych miejsc. 

Badanie wykazało, że według konsumentów wrażenia z oglądania dowolnego typu wideo byłyby bardziej wciągające, gdyby można było poczuć zapach. Do 2030 roku 56 procent respondentów spodziewa się, że będzie mogło cyfrowo delektować się wszystkimi zapachami w oglądanych filmach. Chociaż próby włączenia zapachów do filmów pojawiały się już we wczesnych latach sześćdziesiątych XX wieku, ich niepowodzenie w zdobyciu popularności najprawdopodobniej wynikało z braku skutecznej technologii, a nie zainteresowaniem odbiorców.

Wąchanie filmu

W późnych latach pięćdziesiątych Hans Laube wynalazł Smell-O-Vision, system uwalniający zapach podczas projekcji filmu, dzięki czemu widz mógł cieszyć się wyjątkowymi wrażeniami. Smell-O-Vision konkurował z AromaRama, podobnym systemem wymyślonym przez Charlesa Weissa, który emitował zapachy przez system klimatyzacji teatru.

Podczas jedynego użycia Smell-O-Vision w kinie, aromaty zostały uwolnione z rozpraszającym syczeniem, a widzowie na balkonie skarżyli się, że zapachy docierały do ​​nich kilka sekund po wyświetleniu sceny na ekranie. 

W innych częściach teatru zapachy były zbyt słabe, przez co widzowie głośno wdychali powietrze, próbując coś wyczuć. Te pierwsze problemy techniczne zostały w większości poprawione po kilku pierwszych pokazach. Jednak kiepska poczta pantoflowa w połączeniu z ogólnie negatywnymi recenzjami samego filmu doprowadziły do ​​upadku Smell-O-Vision.

Dwie dekady później, w 1982 r., przeprowadzono badania w celu opracowania technologii, zwanych potocznie nosami elektronicznymi. Miały wykrywać i rozpoznawać zapachy i smaki. Obszary zastosowań obejmują żywność, lekarstwa i środowisko.

Nowa technologia

W lipcu 2013 roku hiszpański inżynier i wynalazca Raul Porcar opracował i opatentował Olorama Technology. To  system bezprzewodowy, którego celem jest włączenie zapachów do filmów, rzeczywistości wirtualnej i wszelkiego rodzaju doznań audiowizualnych.